logo
giallo

„Prototypy Giallo: początki gatunku.”

Jak przy większości filmowych gatunków, tak i w tym wypadku trudno jest wskazać dokładny początek giallo. Wiele zależy od tego, jak określimy ten nurt; właściwie ile osób, tyle definicji, w zależności od indywidualnego podejścia. Należy zacząć od tego, iż już w erze kina niemego pojawiła się seria melodramatów z elementami dreszczowca, które opierały się na postaci Za La Morta (w tej roli Emilio Ghione), próbującego zachować pewne reguły i prawa w świecie bezprawia, w jakim się obraca. Filmy o jego przygodach, m.in. „Za La Mort” z 1915 roku, który uważa się dziś za zaginiony, to ważne kroki w kierunku kreacji włoskiej odmiany thrillera. Oparte na klasycznych fabułach, filmy te są pełne barwnych postaci, super złoczyńców, mających w sobie pierwiastki tak dobra, jak i zła. Większa ilość thrillerów zaczęła pojawiać się w latach 30-tych, lecz większość z nich jest trudna do zdobycia, bądź też zaginęła bezpowrotnie. Antonio Bruschini i Stefano Piselli w swojej pracy „Giallo &Thrilling All’Italiana” wspominają o kilku obrazach z tego okresu: „L’uomo dall’artiglio” (co znaczy dosłownie „Człowiek z pazurem”) z 1931, „Il Caso Haller” („Sprawa Hallera”) z 1933, „Il treno delle 21:15” („Pociąg o 21.15”) z 1933 oraz najbardziej wymowny tytuł – „Giallo” z 1934 roku w reżyserii Mario Cameriniego, opowiadający o kobiecie odnajdującej dowody na to, iż jej mąż jest mordercą. „Giallo” oparte było na sztuce Edgara Wallace’a, osoby, która będzie miała wielki wpływ na ten gatunek w późniejszych latach. Kolejne tytuły pojawiały się w latach 30-tych, 40-tych i 50-tych, lecz przynależały one raczej do klasycznych struktur filmowych, niż do ponurej i niesamowitej tematyki giallo.

 

Ossessione-resize-2

Luchino Visconti „Ossessione”

 

 

Jednym z kamieni milowych powstającego nurtu stał się obraz Luchino Viscontiego, „Ossessione” z 1943 roku, adaptacja popularnej powieści Jamesa McCaina „Listonosz zawsze dzwoni dwa razy”, tym razem kręcona we włoskich dekoracjach. Visconti i jego współpracownicy stworzyli obraz boleśnie zmysłowy, nie uciekając od ukazania przemocy, co przysporzyło im kłopotów ze strony cenzury. Włoski reżyser dowiedział się o powieści McCaina podczas prac jako asystent na planie „A Day In the Country” Jeana Renoira z 1936 roku, inspirując się nią przy swoim debiucie. Obraz opowiada historię włóczęgi Gino (Massimo Girotti), który zatrzymuje się w przydrożnej karczmie prowadzonej przez gburowatego Giuseppe (Juan de Landa) i jego młodą żonę, Giovannę (Clara Calamai). Między Gino a Giovanną rozpoczyna się romans, który doprowadza ich do planu morderstwa męża kobiety. Śmiała jak na ówczesne czasy erotyka i prawdziwy opis życia włoskiej klasy robotniczej popadł w niełaskę ze strony faszystowskiego reżimu, co spowodowało, że jego kopie zostały niemal w całości skonfiskowane i spalone. Na szczęście Visconti odratował taśmę, co sprawiło, że obraz przetrwał do dziś. W obsadzie odnotowano udział aktorów, którzy po latach pojawią się w późniejszych gialli: Clara Calamai zagra szaloną matkę w „Deep Red” Daria Argento, zaś Massimo Girotti pojawi się w „The Suspicious Death of a Minor” Sergio Martina z 1975 roku. W gruncie rzeczy jednak, ten film to bardziej kino noir wyrastające z neorealizmu, bardziej do tego nurtu przynależne, niż do włoskich thrillerów lat późniejszych. Nieważne jednak jak go klasyfikujemy, „Ossessione” był kolejnym krokiem w stronę nowego kina, kontrowersyjnym obrazem, którego „gorsząca” treść zapowiadała już niejako formułę gialli. W tym samym okresie, Giacomo Gentilomo nakręcił „Cortocircuito” (również 1943). Przepełniony makabrycznym humorem scenariusz opowiada o pisarzu kryminałów, który zostaje podejrzany o morderstwa opierające się na fabule jego ostatniej powieści. Historia ta jest podobna do tej z „Tenebrae” Daria Argenta z 1982 roku, lecz, jak inne ówczesne scenariusze ucieka od makabry i ponurego klimatu w stronę bardziej lekkiego podejścia do tematu.

 

m2

Fritz Lang – „M”

 

 

Mówiąc o początkach gatunku, należy zerknąć także w stronę kinematografii innych krajów. W czasach niemieckiego kina niemego, rządził nim bezapelacyjnie Fritz Lang, stając się niekwestionowanym mistrzem intrygi i suspensu. Jego wczesne filmy szpiegowskie, takie jak „The Spiders” (1919), czy epicki „Dr. Mabuse, Tha Gambler” (1922) stały się wzorem dla późniejszej serii o przygodach Jamesa Bonda, ale reżyserski talent do inscenizacji skomplikowanych sekwencji miał także wielki wpływ na wielu reżyserów, choćby na Alfreda Hitchcocka. Jego mroczne podejście do tematyki seksualnej zaowocowało pierwszym filmem o seryjnym mordercy, czyli „M” (1931) z Peterem Lorre w głównej roli psychopatycznego mordercy porywającego dzieci. Wpływ tego obrazu jest widoczny w wielu obrazach, zaś specyficzna cecha bohatera, gwizdanie, miało wpływ choćby na kwakanie głównego bohatera „New York Ripper” Lucio Fulciego. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że Lang był często cytowany przez samego Daria Argento, musimy uświadomić sobie ogromny wpływ, jaki jego obrazy miały na cały gatunek filmów giallo. Lang stał się największym i wielce poważanym reżyserem niemieckim swoich czasów; w początkach lat 30-tych świadkując narodzinom nazizmu uciekł do Ameryki, gzie kontynuował eksplorowanie mrocznej i makabrycznej tematyki filmami takimi jak „Scarlet Street” (1945), „House by the River” (1950), „The Big Heat” (1953) czy „While City Sleeps” (1956). Ostatni z nich, w którym bezlitośni reporterzy walczą ze sobą o ujęcie seryjnego mordercy na tle seksualnym (którego zagrał John Drew Barrymore, obecny w kilku giallach), mógłby być spokojnie nakręcony w studiach Cinecitta w latach 60-tych, czy późniejszych. Lang był już wtedy popularyzowany przez swojego najwierniejszego „ucznia”, Alfreda Hitchcocka.

 

James Stewart - vertigo

Alfred Hitchcock „Vertigo”

 

 

Proste katolickie wychowanie urodzonego w 1899 roku w Londynie Hitchcocka miało wielki wpływ na jego filmy. Rodzina zachęcała go do podjęcia „porządnej” pracy, podczas gdy on sam miał tylko jedno marzenie – pracę przy nowym medium, jakim w początkach XX wieku było kino. Praktykował na planach niemieckich obrazów, gdzie najprawdopodobniej udało mu się podglądać Langa w pracy. Jego zainteresowanie suspensem wyszło na jaw już przy „Lokatorze” z 1927 roku, stylowej historii Kuby Rozpruwacza. W latach 30-tych ugruntowywał swoją pozycję głównego reżysera mrocznych thrillerów, filmami takimi jak „Człowiek, który wiedział za dużo” (1934), „39 kroków” (1935), czy „Starsza pani znika” (1938) pokazał swój niecodzienny talent do budowania napięcia, mieszając je z elementami czarnej komedii, uwodzicielskiego romansu i erotyki. Jego sukces sprawił, iż już w 1940 roku upomniało się o niego Hollywood w osobie producenta Davida O. Selznicka, dla którego nakręcił „Rebekę”, zdobywając Oscara w kategorii „Najlepszy Film”. „Dotyk” Hitchcocka był bardziej widoczny w następnym filmie, „Zagranicznym Korespondencie”, zrobionym bez Selznicka, opowiadającym o dziennikarzu próbującym ujawnić nazistowski spisek. Akcje reżysera rosły z roku na rok, gdy kręcił jeden znakomity thriller za drugim: „Podejrzenie” (1941), „Cień Wątpliwości” (1943), „Osławiona” (1946), „Nieznajomi z pociągu” (1951), „Okno na podwórze” (1958), czy „Zawrót głowy” (1958). Wraz z początkiem lat 60-tych zaszokował publiczność „Psychozą”, obrazem który miał niekwestionowany wpływ tak na giallo, jak i na współczesny dreszczowiec. Nakręcony przy niskim budżecie i napiętym harmonogramie zdjęć był mieszanką szokującej przemocy i mrocznej seksualności, co sprawiło, że stał się dziełem kontrowersyjnym. Gdy Mario Bava kręcił uznawaną za pierwsze giallo w historii „Dziewczynę, która wiedziała za dużo”, trudno się dziwić, że największy wpływ na ten obraz miały thrillery Hitchcocka. Jeden z ostatnich obrazów Anglika, „Szał”, był ewidentnym nawiązaniem do formuły gialli, podejmując tematykę obecną choćby w obrazach nazywanego przez prasę „Włoskim Hitchcockiem”, czy też „Hitchcockiem o smaku czosnku” Daria Argenta. „Szał” pokazywał dosadną jak na owe czasy przemoc w scenach gwałtów i morderstw, udowadniając, ze starszy pan ma jeszcze wiele do powiedzenia. Niestety, pogarszające się zdrowie spowolniło końcówkę kariery reżysera, przez co jego ostatni obraz „Intryga Rodzinna” (1980) okazała się rozczarowaniem. W 1979 Hitchcock otrzymał tytuł szlachecki, rok później zmarł.

Wpływ Langa i Hitchcocka na giallo jest niezaprzeczalny; co ciekawe, Hitchcock był początkowo pod wielkim wpływem Langa, rozwijając jego pomysły we własne unikalne, co sprawiło, że doszło do sytuacji, w której to Lang powoływał się na wpływ Hitchcocka, choćby przy kiczowatym „Secret Beyond the Door” (1948), będącym kopią „Urzeczonej” z 1945, na tyle podobną, że Niemiec zatrudnił przy jego produkcji kompozytora Miklosa Roszę, który stworzył podobną ścieżkę dźwiękową jak do filmu Anglika.

 

49_stairs_theredlist

Robert Siodmak „The Spiral Staircase”

 

 

Tak Lang jak i Hitchcock mieli również niemały wpływ na rozwój jednego z najpopularniejszych nurtów w amerykańskim kinie: filmu noir. Ukazywanie przez te filmy skompromitowanych moralnie bohaterów, którzy walczą o swoje pośród miejskich krajobrazów, mimo braku szans na zwycięstwo,  miało również wpływ na giallo. Wpływ Langa na kino noir jest niezaprzeczalnie większy niż Hitchcocka, gdyż w obrębie tego gatunku stworzył kilka niezaprzeczalnych arcydzieł; właściwie to podwaliny pod ten nurt zostały stworzone przez niemieckich ekspresjonistów, którzy rozwijali swe pomysły w hollywoodzkich studiach w latach 40-tych. Oprócz Langa, w Ameryce pojawiło się kilku uznanych niemieckich reżyserów: m.in. Joe May, Robert Siodmak, Edgar G. Ulmer. Filmy noir były bardziej realistyczne niż obrazy giallo, ale powszechna  w nich atmosfera rozpaczy i przemoc mogąca wybuchnąć w każdej chwili to tematy, które  zostały podjęte przez włoskich twórców. Kluczowym ogniwem łączącym noir i giallo stał się obraz Siodmaka „The Spiral Staircase”, wyprodukowany przez RKO, w którym Dorothy McGuire gra niemą służącą w upiornym domu, otoczonym przez tajemniczego zabójcę. Stylizacja obrazu, przepełnionego zbliżeniami wytrzeszczonych oczu, zostanie przywrócona w gialli, zaś perwersyjna seksualność mordercy stanie się inspiracją dla wielu późniejszych dreszczowców. Nakręcony w 1975 roku przez Petera Collinsona remake obrazu zawdzięczał równie wiele włoskim obrazom, jak one filmowi Siodmaka. 

 

still-of-véra-clouzot-in-diabolique-(1955)-large-picture

Henri – Georges Clouzot „Les Diaboliques”

 

 

Kolejny znaczący wpływ na kino giallo miały obrazy Francuza, Henri – Georges Clouzota, który zaczynał swoją karierę w przemyśle filmowym od pisania scenariuszy, później zajmując się reżyserowaniem. Już w latach 30-tych nakręcił kilka mrocznych dzieł, lecz dopiero w filmach z kolejnej dekady, „Morderca mieszka pod numerem 21″ (1942) i „Kruku” z 1943 roku ukazał swój talent ze zmysłem do suspensu. „Kruk” sprowokował nawet skandal, przez co Clouzot nie reżyserował aż do lat 50-tych (pisaliśmy o tym tutaj: http://www.theblogthatscreamed.pl/757/h-g-clouzot-seans-podwojny-kruk-kto-zabil ), kiedy to powrócił z dwoma arcydziełami: „Ceną Strachu” (1953) oraz „Widmem” (1955). „Widmo” jest szczególnie ważne w tym kontekście, będąc obok „Psychozy” Hitchcocka najważniejszym kierunkowskazem, za jakim podążą twórcy włoskich gialli; dzieło Clouzota było wielokrotnie kopiowane, przerabiane, wpływało na kolejne obrazy przez długie lata (nasza recenzja tutaj: http://www.theblogthatscreamed.pl/773/diabelski-trojkat ). Wytwórnia Hammer Films stworzyła kilka filmów opartych na fabule tego obrazu, opisywanych często jako filmy w formule „mini – Hitchcock”, choć zasadniczo były one bardziej „mini – Clouzot”; najważniejszymi z nich stały się „Scream of Fear” Setha Holta i „Paranoiac” Freddiego Francisa. Obrazy te, opowiadające o pozbawionych silnej woli postaciach popadających w szaleństwo, a nawet śmierć, za sprawą bezdusznych małżonków lub kochanków stały się podstawą wielu gialli, m.in. tych nakręconych przez Umberto Lenziego: „Orgasmo”(1968), „So Sweet… So Perverse” (1969) i „A Quiet Place to Kill” (1970). Niestety problemy ze zdrowiem Clouzota spowodowały, ze wycofał się z przemysłu filmowego pod koniec lat 60-tych. 

 

Edgar_Wallace_c1900

Edgar Wallace

 

Oprócz wspomnianych powyżej reżyserów i ich obrazów, najważniejszy wpływ na giallo miał brytyjski pisarz Edgar Wallace, urodzony w 1875 roku w Londynie. Jako młody człowiek imał się różnych prac, pisaniem zajął się po zwolnieniu ze służby wojskowej. Początkowo tworzył opowieści awanturnicze, z czasem jednak kierując się w stronę dreszczowców. Jego powieści stały się popularne, szczególnie w Anglii, co sprawiło, że dosyć szybko zajęto się adaptowaniem ich na potrzeby teatru i kina. Wallace zajął się również pisaniem scenariuszy, współtworząc teksty do „King Konga” (1933) oraz brytyjskiej adaptacji „Psa Baskerville’ów” (1932). Autor zmarł w 1932 roku. Jego thrillery zostały przetłumaczone na wiele języków, w tym na włoski, wchodząc w skład słynnej serii „żółtych opowieści” wydawanych przez wydawnictwo Mondadori. Jeden z pierwszych włoskich thrillerów, „Giallo” z 1932 roku, zostało nakręcone na podstawie jednej z jego powieści. Największy wpływ na giallo miały jednak nie jego książki, lecz produkowane od 1959 roku w Niemczech seryjnie stylowe thrillery, znane jako „krimi”. Pierwszy z nich, „The Fellowship of the Frog” (1959) był dosyć prosto napisaną opowieścią, z ledwie zarysowaną makabrą, z czasem jednak stawały się coraz bardziej dziwaczne i przerażające. „Oficjalna” seria krimi opartych na twórczości Wallace’a produkowana była przez wytwórnię Rialto aż do 1971 roku, lecz i inne, rywalizujące z nią wytwórnie (jak np. Central Cinema Company, znana pod skrótem CCC) , tworzyły swoje własne wersje tych opowieści. Filmy ze stajni Rialto często reżyserowali: Harald Reinl, który zajął miejsce po Fritzu Langu jako niemiecki specjalista od thrillerów (przejął także po nim opowieść o doktorze Mabuse) i Alfred Vohrer. Najważniejsze z owych krimi to „The Terrible People” (1960) i „The Sinister Monk” (1965) Reinla oraz „The Dead Eyes of London” (1961) i „The Creature with a Blue Hand” (1967) Vohrera. Filmy te miały bezpośredni wpływ na giallo; co ważne, wiele włoskich obrazów było współfinansowanych przez Niemcy co skutkowało m.in. pojawianiem się w nich niemieckich aktorów, m.in. Gunthera Stolla, Klausa Kinskiego, czy Joachima Fuchsbergera, jak i pewnymi ustępstwami wobec niemieckiego rynku. Przełomowe giallo Mario Bavy, „Blood and Black Lace” (1964), było włosko – niemiecką koprodukcją, i pod pewnymi względami przypominało barokowe i bardzo sadystyczne krimi. Podobnie zresztą działo sie na niemieckim rynku, gdzie giallo transformowano w krimi, dodając do nich fałszywe powiązania z powieściami Wallace’a i jego syna, Bryana. Takie obrazy jak „Double Face” Riccardo Fredy, „The Bird with a Crystal Plumage” Daria Argenta, „The Bloodstained Butterfly” Duccio Tessariego, „What Have You Done to Solange?” Massimo Dallamana, czy „Seven Bloodstained Orchids” Umberta Lenziego były wypuszczane na niemieckim rynku jako adaptacje twórczości Wallace’a, mimo iż nie miały z nią w żadnym stopniu nic wspólnego. Późniejsze krimi, „The Horror of Blackwood” i „The Hand of Power” Vohrera miały w sobie dużo motywów znanych już wtedy z giallo. 

Nurt giallo, powstały w latach 60-tych, z czasem zaczął ewoluować w kierunku popularnych ówcześnie tematów, zmieniając się przez cały czas, przechodząc kolejne permutacje. Jako takie, obrazy te były wrzucane do jednego worka z klasycznymi gialli, zarówno we Włoszech, jak i na świecie, przez co badania tego gatunku nie należą do najłatwiejszych.  

 

Źródła zdjęć: rosssbirks.com, pastdaily.com, chrisfilm.wordpress.com, myfilmviews.com, movpins.com, wikipedia.org, redlist.com

 

Powyższy artykuł jest tłumaczeniem i opracowaniem tekstu Troya Howartha „Giallo Prototypes: Origins of a Genre”, zamieszczonego w jego książce „So Deadly, So Perverse”. 

 

 

 

 

  • http://panorama-kina.blogspot.com/ Mariusz

    Bardzo ciekawe :) Autor wspomniał nawet o moich dwóch ulubionych filmach hammerowskich :) Bardzo podobały mi się również wspomniane „Kręte schody” Siodmaka, takie nieco inne noir, które faktycznie mogło mieć wpływ na giallo. A „The Big Heat” Langa mogło mieć wpływ na poliziottesco ;)