logo
GiulianoCarnimeo2

Giuliano Carnimeo – podążający za trendami.

Giuliano Carnimeo (reżyserujący często pod pseudonimem Anthony Ascott), szerzej znany jako twórca westernów ukazujących przygody Sartany (w tej roli występował Gianni Garko), ma w swoim dorobku także kilka interesujących nas obrazów w szeroko pojętym gatunku włoskiego horroru. Jest wśród nich dopracowane i wysmakowane klasyczne giallo „The Case of the Bloody Iris”; kolejne dwa jednak to przykłady włoskiej eksploatacji – „Exterminators of the year 3000″ to rip off „Mada Maxa” i podobnych mu obrazów postapo, zaś „Rat-Man”, to typowy dla późnych 80-tych lat włoski koszmarek opowiadający perypetie tytułowego człowieka-szczura (sic!). Poniżej krótkie streszczenia tych obrazów, mające na celu wydobycie kolejnego włoskiego reżysera z bagna zapomnienia.

 

343019-giallo-the-case-of-the-bloody-iris-poster

 

1972 – „The Case of the Bloody Iris” („Perché quelle strane gocce di sangue sul corpo di Jennifer? „)

Call girl zostaje zamordowana w windzie luksusowego wieżowca; wśród osób, które znajdują jej ciało znajduje się egzotyczna tancerka Mizar (Carla Brait), stając się jednocześnie kolejną osobą na celowniku mordercy. Wkrótce i ona pada jego ofiarą; po jej śmierci puste mieszkanie zasiedlają dwie modelki: Jennifer (zjawiskowa Edwige Fenech!) oraz Marylin (Paola Quattrini), dzięki zaproszeniu projektanta budynku, Andrei Barto (George Hilton), osoby, która ostatnia widziała Mizar żywą. Jennifer jest śledzona przez zazdrosnego eks-męża Adama (Ben Carra), który w natarczywy sposób okazuje jej swoją miłość, podrzucając jej tytułowe irysy. Kolejne zbrodnie to kwestia chwili, zważywszy na to, że policja niezbyt dobrze radzi sobie ze śledztwem…

„The Case of the Bloody Iris”, znane też pod wspaniałym tytułem „Perché quelle strane gocce di sangue sul corpo di Jennifer?”( „Skąd wzięły się te dziwne krople krwi na ciele Jennifer?”) to najklasyczniejsze giallo, jakiego możemy się spodziewać: zabójca ubrany na czarno morduje najczęściej nożem, choć trzymanym w brązowych rękawiczkach; na stole leje się J&B; fabuła rozgrywa się w środowisku artystycznym, morderstwom przygrywa ścieżka dźwiękowa Bruno Nicolaia, zaś scenariusz jest autorstwa samego Ernesto Gastaldiego. Większa część obrazu dzieje się w wielkim apartamentowcu, tworząc mocno klaustrofobiczną atmosferę, duży nacisk kładąc na ciekawie inscenizowane sceny morderstw. Widać nawiązania do „Blood and Black Lace” Mario Bavy, ale i do obrazów Sergio Martino; to takie giallo w pigułce, dobre dla początkującego widza zainteresowanego tą tematyką. Praca operatorska stoi na wysokim poziomie, mamy kilka świetnych ujęć z wykorzystaniem luster, czy choćby zdjęcia trickowe z wykorzystaniem kalejdoskopu; są one zasługą Stelvio Massiego, późniejszego reżysera „Five Women for the Killer”, ale i świetnych poliziotto. Główny temat Nicolaia zapada w pamięć, podobnie jak niezłe role aktorskie; Edwige Fenech przyćmiewa jednak wszystkich, nie tyle nawet aktorstwem, ile świetną interakcją z kamerą; choćby tylko dla jej występu warto zobaczyć „The Case of Bloody Iris”.

 

002911f8_medium

 

1983 – „Exterminators of the Year 3000″

Mamy rok 3000, nuklearna wojna zmieniła ziemię w pasmo pustkowi, gdzie woda jest najcenniejszym skarbem. Poznajemy małą społeczność, której kończy się woda. Wysyłają w tym celu swoich najodważniejszych ludzi celem jej odnalezienia. Pustkowia pełne są jednak dzikich band polujących na każdego, kto śmie zapuścić się w ich rejony. Gdy jeden z najlepszych ludzi nie powraca ze swej misji, jego syn Tommy (Luca Venantini, znany m.in. z „City of the Living Dead” oraz „Cannibal Apocalypse”) po kryjomu wyrusza w misję, spotykając na swej drodze odważnego Aliena (Robert Iannucci). Razem muszą stawić czoła bandzie, oraz jej przywódcy, Szalonemu Bykowi (Fernando Bilbao). Gdy okaże się, że chłopak ma nadludzkie możliwości, ich podróż niekoniecznie będzie skazana na porażkę…

Co pierwsze przychodzi do głowy, to pytanie, jak twórcom udało się zatrudnić do tej produkcji uznanego scenarzystę Dardano Sacchettiego? Fabuła jest dokładną kalką kilku post-apokaliptycznych opowieści (w głównej mierze to bezwstydna zrzynka z drugie części „Mad Maxa”); czysta eksploatacja nakręcona za przysłowiowy „ostatni grosz” – rzecz dla najbardziej zagorzałych fanów tego podgatunku. Brak akcji, brak aktorstwa, brak jakichkolwiek chęci zaciekawienia czymkolwiek widza… Choć, gdy przyjrzeć się uważnie, to gdzie znajdziemy obraz, w którym nastoletni bohater upija się piwem, pod wpływem alkoholu niszcząc wszystko wokół siebie za pomocą metalowego ramienia? Film, w którym główny heroiczny bohater płacze w finale, wcześniej wygrywając mieczem z bohaterem wyposażonym we wszelakie rodzaje broni maszynowej? Dzieło, które wprowadza na kilka minut tajemnicze zakapturzone postacie tylko po to, by po chwili zapomnieć o ich istnieniu? Tylko dla odważnych.

 

6a017d4117b2c6970c019102745e7d970c

 

1988 – „Ratman” (a.k.a. Quella villa in fondo al parco)

Dla odważnych jest przeznaczony także następny film Carnimeo, nakręcony pod pseudonimem Anthony Ascott, historia istoty będącej mieszanką człowieka i szczura ( w tej roli jeden z najmniejszych ludzi żyjących ówcześnie na świecie, Nelson de la Rosa), wyhodowanej przez szalonego doktora Olmana (Pepito Guerra), która wymyka mu się spod kontroli, mordując ludzi na małej, karaibskiej (?) wysepce. Siostra jednej z zamordowanych przez potwora modelek, Terry (Janet Agren) rozpoczyna prywatne śledztwo, w którym towarzyszy jej Fred Williams (David Warbeck). Na miejscu okazuje się, iż siostra Terry, Marylin (Eva Grimaldi), jednak żyje, lecz to nie koniec problemów naszych bohaterów…

„Jego inteligencja jest zadziwiająca. Posiada instynkt szczura i inteligencję małpy. Jest to niebezpieczna kombinacja. Jest sprytny i trudno go przechytrzyć, rozpoznaje każdą broń i potrafi się do niej dostosować.” Tak tytułowego bohatera opisuje nam doktor w jednej ze scen filmu, będącego dziwaczną hybrydą filmu przygodowego z horrorem, rozegranym w typowo „włoskich” klimatach. Niedorzeczność i absurdalność całości sprawia, iż mamy do czynienia z jednym z najbardziej cuchnących włoskich „serów”. David Warbeck miota się na ekranie, zapewne zastanawiając się co tutaj robi, zaś partnerujące mu Janet Agren i Eva Grimaldi są w obrazie tylko dla ukazania swych kobiecych wdzięków. Warto zwrócić uwagę na tytułową postać, „graną” przez wspomnianego przeze mnie de Rosę – te kilka scen z jego udziałem, jakie mamy przyjemność oglądać, są po prostu NIEZAPOMNIANE… Nie można go brać na poważnie, ten film to po prostu 80 minut niezobowiązującej rozrywki, które śmiało można postawić koło takiego „Trolla 2″ Claudio Fragasso i zrobić sobie znakomity, wieczorny double feature.

Cóż można napisać o wkładzie Carnimeo do gatunku horroru? Godnym zapamiętania wydaje się być tylko giallo „The Case of Bloody Iris”, które, choć dalekie od oryginalności, zyskuje dzięki ciekawym ujęciom, oraz wspaniałej Edwige Fenech. Późniejsze, opisane powyżej obrazy, to już czysta eksploatacja, w której brak reżyserskiej wizji, nakręcone tylko i wyłącznie w celach zarobkowych. Oba, w kręgach fanatyków włoskiego kina, zyskały miano kultowych. Polecam je jednak tylko zagorzałym fanom włoszczyzny i „śmieciowego kina”. Wszystkim innym zostaje „The Case of the Bloody Iris” (jest do znalezienia na YT).

 

Źródła zdjęć: fredanderson.typepad.com, stuffpoint.com,